Korona Gór Świętokrzyskich: Biesak na Narodowe Święto Niepodległości

Biesak to najwyższy szczyt Pasma Posłowickiego (381 m n.p.m.), znajdującego się w południowo-zachodniej części Kielc. Prowadzi na niego kilka szlaków. My proponujemy trasę biegnącą w większości w pętli, dzięki której nie tylko zdobędziemy szczyt, ale także poznamy trochę lokalnej historii.

Jak dojechać

Na start trasy można dostać się autobusem miejskim – linią nr 103. W weekendy autobusy co ok. 45 minut. Przystanek na Placu Artystów oddalony jest ok. 10 minut pieszo od dworca PKP. Przy samym stadionie znajduje się również bezpłatny parking (Parking „Leśny” na Google maps), na którym można zostawić samochód.

Opis trasy

Warianty przejścia

Trasa liczy ok. 11,5 km, ma nieco ponad 250 m przewyższeń. Alternatywą jest start z okolic stacji PKP Słowik, niedaleko kościoła św. Teresy od Dzieciątka Jezus, obejmujący punkty 5, 3 i 4 na poniższej mapie. Ta wersja liczy ok. 9 km i obejmuje ok. 190 m przewyższeń. Zarys przejścia znajduje się tutaj.

1 wyciąg i 2 skocznie

Startujemy z parkingu pod Stokiem Narciarskim Stadion Kielce. Wchodzimy w las za niebieskimi znakami szlaku pieszego, wspinając się na zbocza Pierścienicy. Szlak ten nosi imię Edmunda Padechowicza – krajoznawcy, regionalisty, działacza społecznego i burmistrza Chęcin. To on przed II wojną światową zainicjował – przy bardzo nikłych środkach – zabezpieczenie ruin zamku w Chęcinach.

Po ok. 20 minutach dochodzimy do górnej stacji wyciągu narciarskiego, skąd rozpościera się widok na Kielce. Jest tu też punkt początkowy pieszego szlaku czarnego prowadzącego na ulicę Szczepaniaka w Kielcach. U góry znajduje się górna stacja 500-metrowej narciarskiej trasy zjazdowej z różnicą poziomów 58 m.

Pierścienicę nazywa się potocznie „Skocznią”, gdyż do 19 września 2006 roku znajdowała się tu skocznia narciarska o punkcie konstrukcyjnym K-60. Pierwsza, prowizoryczna skocznia, istniała na stokach góry od końca lat 30. XX wieku. Na początku lat 50. XX wieku wybudowano skocznię drewnianą. Najdłuższe, około 24-metrowe skoki, oddawał na niej Jan Starzyński. W grudniu 1969 roku ukończono budowę nowego, betonowego obiektu. Pierwsze zawody 11 stycznia 1970 roku wygrał na nim Józef Zubek – skoczył na odległość 42 i 43 metrów. Poza konkursem najdłuższy skok oddał Stanisław Janik, który ustanowił niepobity rekord skoczni – 45 metrów.

Ostatnie zawody rozegrano tu w 1977 roku. Generalnie na skoczni rozegrano niewiele konkursów, gdyż krążyła opinia, iż przy projektowaniu obiektu popełniono błąd, którego skutki mogły zagrażać zawodnikom. Później skocznia pełniła funkcję platformy widokowej. Niestety, była zaniedbana, niszczała i była demolowana. Po kilku wypadkach i z braku funduszy na remont obiekt został zburzony 19 września 2006 roku.

W latach 2021–2022 roku planowano wybudowanie mini skoczni (K4) w miejscu starej, co miało symbolicznie uhonorować obiekt. Ostatecznie jednak nowy obiekt wybudowano przy SP nr 9 w Kielcach.

Rezerwat i wulkany

Idziemy dalej niebieskim szlakiem, do którego dołącza żółta ścieżka spacerowa. Po ok. 550 metrach docieramy na szczyt Pierścienicy (367 m n.p.m.) – drugiego najwyższego wzniesienia Pasma Posłowickiego. Podążamy dalej. Po dojściu do Przełęczy pod Obrazikiem opuszczamy niebieski szlak pieszy i idziemy żółtą ścieżką w stronę Rezerwatu Biesak-Białogon.

Powstał on w 1981 roku na powierzchni nieco ponad 13 hektarów. Mimo iż większość jego obszaru – ponad 9 hektarów – zajmują lasy, to rezerwat założono w celu ochrony przyrody nieożywionej. Znajdują się tu wychodnie skalne, na których można obserwować zjawiska tektoniczne, np. system uskoków czy lustra tektoniczne. Jest tam również niewielkie jeziorko, powstałe w wyniku zalania wodą dawnego kamieniołomu. Widoczne w północnej części kamieniołomu i w wąwozie skały mają ponad pół miliarda lat (ok. 540 milionów)! Nieco młodsze są skały w południowej i wschodniej części kamieniołomu – mają około 480 milionów lat. Co ciekawe, starsze skały leżą wyżej, niż młodsze – to skutek silnych ruchów górotwórczych.

Nad lustrem wody w północnej części dawnego kamieniołomu znajduje się cienka, licząca od 5 do 15 centymetrów, warstwa zielonkawego bentonitu – skały, która powstała w morzu z osadów wulkanicznych. To skamieniały osad morski wymieszany z popiołem wulkanicznym. Jest ona dowodem na to, że ok. 480 milionów lat temu w rejonie basenu morskiego, znajdowały się czynne wulkany.

Białogon to dawna osada przemysłowa, istniejąca od pierwszej połowy XVII wieku. mysłowa. Położona jest na obrzeżach Kielc. Nazwa pojawiła się w dokumentach po raz pierwszy w 1601 roku. Związana jest z białym kolorem wapiennego podłoża i „gonem”, czyli miejscem przeganiania bydła lub też gonami – gniazdami bobrów (stosowane obecnie określenie „żeremia” jest pochodzenia litewskiego).

Według legendy podróżni wędrujący tutejszym szlakiem kupieckim zatrzymywali się u brzegów rzeki Bobrzy. Podczas postojów często widywali dziwne białe ogony – było to złudzenie optyczne, powodowane promieniami słońca odbijającymi się w sierści żyjących w rzece bobrów. Wydawało się, że bobrze ogony są białe, stąd miejscy słynęło z białych ogonów. Powstałą tu osadę nazwano Białymi Ogonami, potem Białogonami, aż wreszcie przybrała obecną formę – Białogon.

Na początku XVII wieku w Białogonie powstała huta miedzi i ołowiu. Nieco ponad 200 lat później Stanisław Staszic zainicjował budowę huty miedzi „Aleksandra”, gdzie produkowano wyroby ogólnego użytku oraz wybijano srebrne monety. Gdy okoliczne pokłady miedzi i ołowiu zostały wyczerpane, hutę przerobiono na odlewnię żeliwa. Zaopatrywała ona powstańców listopadowych w pociski artyleryjskie, lufy armatnie i karabiny.

Na początku XX wieku nowy właściciel Leon Skibiński zmodernizował i rozbudował obiekt, tworząc „Zakłady Mechaniczne, Odlewnię, Fabrykę Maszyn i Narzędzi Rolniczych”. W 1966 roku zakład zamieniono w „Kielecką Fabrykę Pomp – Białogon”, która prowadzi produkcję do dziś.

Samobójca z powstania, którego nie było

Idziemy dalej żółta ścieżka w kierunku Góry Kolejowej (287 m n.p.m.). nie wchodzimy na szczyt, przejdziemy wschodnim stokiem wzniesienia. Dawniej nazywano ją Górą Foltańskiego – od nazwiska Aleksandra Foltańskiego, kasjera w zakładach białogońskich. Foltański znany był jako uczciwy i lubiany człowiek. Mocno zaangażował się w działalność księdza Piotra Ściegiennego, który w latach 1840-1844 przygotowywał powstanie narodowe w celu odzyskania przez Polskę niepodległości. Foltański zdefraudował zakładowe pieniądze, aby przeznaczyć je na cele powstańcze. Podobno organizował także produkcję broni na potrzeby przyszłej insurekcji.

Niestety, spisek księdza Ściegiennego wykryto, m.in. przez donosy. Duchowny został aresztowany 25 października 1844 roku, na 2 dni przed planowana datą wybuchu powstania. Foltański obawiał się represji ze strony władz carskich, więc postanowił sam sprawę zakończyć. Pewnego dnia poszedł na spacer ze swoimi dwoma wielkimi psami – z Białogonu aż pod Słowik. Tu strzałem z rewolweru zabił najpierw psy, a potem popełnił samobójstwo. Pochowano go w miejscu śmierci, wraz z psami. Wystawiono mu nagrobek, który istnieje do dziś, choć teren wokół był wielokrotnie przekopywany w poszukiwaniu zaginionych pieniędzy.

Miejsce śmierci stało się popularnym obiektem nocnych imprez z dreszczykiem. Palono przy nim ogniska, wywoływano ducha Foltańskiego, a nagrobek służył jako stolik pod wódkę lub dziadek do orzechów. Obiekt zostawiono w spokoju, gdy na sąsiednim drzewie wywieszono tabliczkę z informacją o miejscu.

Zasadzka na piłsudczyków

W 1885 roku otwarto trasę kolejową z Kielc do Dąbrowy Górniczej. Góra zaczęła nosić obecną nazwę. Charakterystycznym elementem wzniesienia jest wiadukt kolejowy, który „wychodzi” z zachodniego zbocza i biegnie nad drogą wojewódzką nr 762 (nie widzimy go na naszej trasie).

Podczas I wojny światowej, 13 sierpnia 1914 roku, z Kielc wycofali się po walkach strzelcy Pierwszej Kompanii Kadrowej – pododdziału piechoty utworzonego 3 sierpnia 1914 w Krakowie przez Józefa Piłsudskiego. Kozacy generała Aleksandra Nowikowa obawiali się, że piłsudczycy wrócą do miasta, postanowili więc zastawić na nich zasadzkę przy Górze Kolejowej. W zasadzkę wpadli jednak nie kadrowcy, a austriacki oddział. Kozacy mieli dogodne pole ostrzału i rozbili Austriaków, a część potopili w bagnie.

Góra diabłów?

Idziemy dalej za żółtymi znakami ścieżki spacerowej. Gdy ta połączy się z niebieskim szlakiem pieszym, skręcamy w lewo, porzucając znaki żółte. Wędrujemy dalej niebieskim szlakiem w stronę najwyższego szczytu Pasma Posłowickiego – Biesaka (381 m n.p.m.).

Niebieski szlak, którym idziemy, w przeszłości – gdy jeszcze w Polsce mieliśmy „normalne” zimy – pełnił funkcję szlaku narciarskiego. Drugi szlak narciarski prowadził północnym zboczem Biesaka. To jeden z najbardziej stronnych szczytów w całych Górach Świętokrzyskich. Wędrując grzbietem wyraźnie widać zbocza spadające w kilkunasto- i kilkudziesięciometrowe przepaści.

Według badaczy nazwa góry wywodzi się albo od Macieja Biesa, który w XVII wieku miał zakład hutniczy niedaleko obecnego mostu w Słowiku, albo od właściciela młyna. Okolicę, czyli szczyty Biesak, Patrol i Kolejową Górę, nazywano w przeszłości Biesakowymi Górami.

A może jednak nazwa wywodzi się od biesa, czyli diabła? W końcu to Góry Świętokrzyskie, gdzie na sabaty latały czarownice, aby pobalować z samymi diabłami…

Kielecki Katyń

Prawie 1,5 kilometra za szczytem Biesaka dochodzimy do Przełęczy pod Obrazikiem, skąd ruszamy znanym nam już odcinkiem połączonych szlaków – niebieskiego pieszego i żółtego spacerowego. Gdy dojdziemy do górnej stacji wyciągu narciarskiego na Pierścienicy, opuszczamy niebieski szlak i idziemy w lewo żółtą ścieżką spacerową. Wkrótce docieramy do „Pomnika Straceń”, poświęconego Rodakom pomordowanym przez hitlerowskich najeźdźców w latach 1939-1945.

W czasie II wojny teren Stadionu był miejscem masowych mordów okolicznej ludności, zakładników i partyzantów. Rozstrzeliwane osoby grzebano w zbiorowych mogiłach w różnych częściach lasu. Pierwsza egzekucja odbyła się 12 czerwca 1940 roku w miejscu, w którym dziś stoi pomnik. Najwięcej ludzi zamordowano tu w latach 1942-1943. Łącznie zginęło tu prawdopodobnie kilkanaście tysięcy osób, stąd niektórzy nazywają to miejsce „Kieleckim Katyniem”.

Mogiła młodego bohatera

Schodząc z Pierścienicy szlakiem rowerowym spotykamy symboliczna mogiłę Wojciecha Szczepaniaka – harcerza Szarych Szeregów, żołnierza i kuriera Armii Krajowej. W czasie II wojny światowej – ze względu na śmierć ojca – musiał podjąć pracę już w wieku 15 lat. Był lubiany przez kolegów z pracy ze względu na swoją uczynność i pogodny charakter.

W 1943 roku wstąpił do Szarych Szeregów, gdzie pełnił funkcję łącznika i kuriera. Dzięki chłopięcemu wyglądowi nie wzbudzał podejrzeń Niemców. Pomogło mu to rozwozić po Kielcach i poza miastem meldunki Armii Krajowej. 6 sierpnia 1944 roku miał dostarczyć meldunek do Daleszyc. Wojtek pojechał rowerem, z meldunkiem wszytym w koszulę. Niestety, został przeszukany na granicy Kielc przez żandarmów, którzy odkryli ukrytą wiadomość. Aresztowano go i przewieziono do siedziby Gestapo, po kilku dniach dołączyła do niego matka, również aresztowana.

Gestapo przesłuchiwało go przez półtora miesiąca, poddając go torturom. Co jakiś czas oprawcy zmuszali jego matkę do mycia celi z krwi syna. Nikogo nie zdradził. W ostatnich słowach do matki powiedział „Mamusiu, powiedzieli mi, że jeśli wydam swoich albo będę konfidentem, to zaraz mnie wypuszczą, ale ja odmówiłem i oświadczyłem, że nigdy tego nie zrobię. Wtedy grozili rozstrzelaniem”. 21 września 1944 roku został rozstrzelany przez Niemców. Miał 17 lat.

Ponad rok później prowadzono ekshumacje na terenie Stadionu Leśnego. Pracom towarzyszyła matka Wojtka i jego brat Zygmunt. Kilkadziesiąt metrów od zbiorowego grobu natrafiono na przestrzeloną czaszkę. Szczątki Wojtka przeniesiono na Cmentarz Partyzancki w Kielcach, zaś w miejscu odkrycia zwłok znajduje się symboliczna mogiła.

Powrót na start

Wzdłuż ścieżki, którą idziemy, ustawiono obeliski z cytatami Juliusza Słowackiego, Edwarda Słońskiego, Władysława Bełzy oraz z Warszawianki. Po dojściu do asfaltu skręcamy w prawo, docierając do miejsca startu. Stamtąd – jeśli przyjechaliśmy autobusem komunikacji miejskiej – jedziemy linią 103 . Przystanek najbliższy dworcowi to Paderewskiego / Sienkiewicza (ok. 5-8 minut pieszo do dworca). Jeśli będziemy odwiedzać Muzeum Narodowe, najbliższy przystanek to Paderewskiego przychodnia.

Dodatek do trasy: Sanktuarium Piłsudskiego

Odwiedzając Kielce w okolicach 11 listopada warto zajrzeć na chwilę do Sanktuarium Marszałka Józefa Piłsudskiego. Znajduje się ono w Muzeum Narodowym w dawnym pałacu biskupów krakowskich. Wstęp kosztuje 5 zł (bilet normalny) lub 4 zł (bilet ulgowy). Muzeum jest czynne 11 listopada.

Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 roku. Po jego śmierci podjęto szereg działań, których ideą było wyróżnić miejsca związane z Marszałkiem. Jedną z inicjatyw było powstanie Sanktuarium w miejscu, gdzie w 1914 roku znajdowały się sztab i kwatera główna Legionów Polskich. Założenie było takie, aby nie odtwarzać wyglądu miejsca z okresu kwatery głównej, ale stworzyć coś nowego – rodzaj pomnika upamiętniającego niepodległościowy czyn legionowy. Wpisywało się to w politykę kreowania państwowego kultu marszałka.

Wejście do Sanktuarium prowadzi przez kamienny portal z orłem strzeleckim bez korony, z literą S na palcie i inicjałami JP ponad nim. Wyżej znajduje się cytat z pieśni IV „Beniowskiego” Juliusza Słowackiego. Portal prowadził do Sali Sztandarowej – dawnego pokoju komendanta kwatery głównej. To była sala chwały Legionów, w której prezentowano kopie sztandarów pułków legionowych wykonanych dla Sanktuarium. Obecnie znajdują się tu m.in. obrazy lwowskiego malarza Stanisława Batowskiego-Kaczora „Wejście Strzelców do Kielc” i „Potyczka na folwarku Czarnów” oraz kopia obrazu Batowskiego „Potyczka przed Hotelem Bristol”.

Na prawo znajduje się Sala Marmurowa – jest to właściwe Sanktuarium – dawny osobisty pokój Józefa Piłsudskiego. Znajduje się tu kopia pośmiertnej maski Marszałka i jego popiersia oraz kopia kurtki mundurowej. Ostatnie pomieszczenie to kaplica z obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej.

Podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu Sanktuarium było zdewastowane. Wiele elementów oryginalnego wystroju pozostaje zaginionych. Rekonstrukcja Sanktuarium nastąpiła w 1990 roku, a uroczyste otwarcie – 5 grudnia 1990 roku, w 123. rocznicę urodzin Józefa Piłsudskiego.

Marszałka można „spotkać” na placu Wolności, gdzie dosiada swojego konia – Kasztanki. Zaś na Placu Najświętszej Maryi Panny, obok katedry i niedaleko Muzeum Narodowego znajduje się kamień upamiętniający miejsce, gdzie pod szubienicą stanął ksiądz Piotr Ściegienny. Karę śmierci „w ostatniej chwili” zmieniono na katorgę w kopalniach na Syberii.

Przejdź do treści