Korona Gór Świętokrzyskich: Miedzianka
Miedzianka (356 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Wzgórz Miedziankowskich – zachodniej części Pasma Chęcińskiego. Zbudowana jest z wyjątkowych w Górach Świętokrzyskich wapieni. W przeszłości nazywana była Wielką Sową lub Miedzińską Górą. Wydobywano tutaj rudę miedzi. Od 1958 roku jest objęta ochroną w postaci rezerwatu przyrody, dzięki któremu zachowano stare wyrobiska, sztolnie i jaskinie. To właśnie rezerwat sprawił, że góra jeszcze „stoi” – gdyby jej obszar był nadal eksploatowany, ten unikatowy szczyt z panoramą 360º dzisiaj by nie istniał.
Jak dojechać
W okolice Miedzianki można dostać się autobusem podmiejskim w połączeniu z miejskim z Kielc, albo dojechać nieco dalej pociągiem. Jeśli planujecie krótką trasę, na zasadzie „zaliczenia” szczytu, to najlepiej pojechać z dworca autobusowego w Kielcach linią nr 18 do Górek Szczukowskich (rozkład tutaj), a następnie busem linii Szczukowskie Górki – Młynki do przystanku Zajączków Ostra Górka (rozkłady tutaj). Przystanek znajduje się na północny-zachód od Miedzianki.

Jeżeli natomiast planujecie dłuższą trasę, możecie dojechać pociągiem do przystanku PKP Wierna Rzeka, a wrócić z PKP Rykoszyn (rozkład jazdy tutaj). Turyści zmotoryzowani mogą oczywiście podjechać bezpośrednio na parking koło Muzealnej Izby Górnictwa Kruszcowego w Miedziance. A jeśli będziecie jechać minimum dwoma samochodami, to warto je rozstawić – jeden przy Izbie, drugi przy PKP Wierna Rzeka.
Warianty przejścia
Proponujemy trasę w wariancie „średnim”, czyli od PKP Wierna Rzeka do Izby Muzealnej. Oczywiście możecie pójść dalej, do PKP Rykoszyn, lub przejść spod Izby na przystanek Zajączków Ostra Górka. Podgląd tego wariantu znajduje się tutaj i na zdjęciu poniżej. Trasa ma nieco ponad 6 km (z dojściem do przystanku Ostra Górka ok. 8 km) i ok. 130 m przewyższeń. Zamieszczamy także przebieg dojścia od Muzealnej Izby Górnictwa Kruszcowego do przystanku Ostra Górka.




Opis trasy
Startujemy z przystanku PKP Wierna Rzeka – możecie tu zostawić samochód, jeśli rozstawiacie auta na starcie i mecie trasy. Idziemy żółtym szlakiem, który prowadzi do Chęcin. Nosi on imię Juliusza Brauna (1904-1990) – kielczanina, prawnika, ochotnika w wojnie polsko-bolszewickiej i wojnie obronnej 1939 roku, więzionego po II wojnie przez stalinowski reżim, internowanego w stanie wojennym. Juliusz Braun, pracownik Polskiej Akademii Nauk, był zasłużonym działaczem i honorowym członkiem Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego.
Po niespełna 15 minutach dochodzimy do Wiernej Rzeki.
Wierna Rzeka
Nazwa tego cieku wodnego została zaczerpnięta z powieści Stefana Żeromskiego „Wierna Rzeka”. Oryginalna nazwa rzeki to Łośna, Łosośna lub Łososina. Podtytuł książki Żeromskiego brzmi „Klechda domowa” – klechda to opowiadanie o dawnych czasach, baśń. Określenie „domowa” wskazuje na rodzinny, osobisty charakter utworu. Pisząc powieść, Żeromski czerpał z rodzinnych historii i doświadczeń: akcja ma miejsce w dworku szlacheckim w Niezdołach, wzorowanym na dworze w Rudzie Zajączkowskiej, należącym do rodziny Saskich – wujostwa i kuzynów pisarza. Jan Saski, wuj Stefana, brał udział w powstaniu styczniowym. Trzej bracia cioteczni Żeromskiego, Gustaw, Ksawery i Zygmunt Sascy, również byli powstańcami styczniowymi (Gustaw poległ).

Żeromski nadał postaciom z powieści cechy członków swojej rodziny. Wątek romansu księcia Józefa Odrowąża z zubożałą szlachcianką Salomeą Brynicką także miał swój pierwowzór w rodzinnej historii miłości, która zakończyła się nieszczęśliwie. W niedalekim Małogoszczu, leżącym nad Łośną, podczas powstania faktycznie miała miejsce bitwa.
Powieść tak mocno oddziaływała na wyobraźnię współczesnych i kolejnych pokoleń, że rzekę przemianowano na Wierną. Taką nazwę nosi również parafia w Rudzie Zajączkowskiej, erygowana w 1933 roku. Sam dwór w Rudzie Zajączkowskiej spłonął w 1864 roku. Wiosną niewielka Łośna potrafi rozlać na 100 i więcej metrów – trzeba wziąć to pod uwagę, planując wycieczkę.
Idziemy dalej w kierunku Zajączkowa.
W stronę Miedzianki
Po przekroczeniu mostka na rzece przechodzimy przez miejscowość Wesołą. Po kilku minutach wchodzimy do lasu. Na jednej z polan spójrzmy w lewo – wyższy szczyt to góra Wesołowska (307 m n.p.m.). Dochodzimy do zabudowań Zajączkowa – skręcamy w prawo, mijamy szkołę podstawową, na kolejnym skrzyżowaniu również skręcamy w prawo – w ulicę Dolomitową.
Zajączków to bardzo stara miejscowość. Po raz pierwszy wymieniony został w dokumencie z 1306 roku, w którym to książę Władysław Łokietek podarował biskupowi Janowi Muskacie zamek Chęciny i 11 wsi, w tym właśnie tę. Podczas powstania styczniowego w Zajączkowie stacjonował oddział rosyjski Ksawerego Czengierego przed bitwą pod Małogoszczem (wspomnianą w „Wiernej rzece”). W 1954 roku w miejscowej szkole kręcono film przygodowy dla młodzieży „Tajemnica dzikiego szybu”. Była to ekranizacja powieści „Księga urwisów” Edmunda Niziurskiego – popularnego wówczas pisarza książek dla młodzieży. Niziurski był również autorem scenariusza. W filmie wystąpili bracia Damian i Maciej Damięcki. Maciej to ojciec Mateusza Damięckiego, aktora znanego m.in. z filmu „Furioza”.

Mijamy bibliotekę z muralem poświęconym powstaniu styczniowemu i plac zabaw, a potem Ochotniczą Straż Pożarną. Po kilku minutach wychodzimy ze wsi i idziemy tą samą drogą asfaltową przez las. Gdy zadrzewienie się skończy, skręcamy w lewo w wąską ścieżkę, ledwo widoczną. Uwaga! Tutaj istnieje ryzyko zgubienia szlaku, bo nie widać znaków na drzewach.
Po 900 metrach dochodzimy do kolejnej drogi asfaltowej. I teraz tak: na mapie szlak wygląda, jakby wystarczyło przeciąć asfalt i iść dalej miedzą. Tylko że w terenie nie widać znaków. Zatem skręcamy w prawo i idziemy asfaltem. Dochodzimy do znaku drogowego informującego, że jesteśmy w Miedziance. Skręcamy tutaj w lewo, w las. Ponownie pojawiają się znaki żółte.

Miedzianka
Jesteśmy w rezerwacie, który chroni m.in. zabytkowe wyrobiska kopalniane. Miedzianka to dawna nazwa rudy miedzi – tę wydobywano tu już w XIV wieku, o czym świadczy stanowisko żupnika chęcińskiego, czyli urzędnika zarządzającego rejonem górniczym. Funkcje tę otrzymał w 1396 roku Mikołaj Boner, żupnik olkuski. Ale ślady eksploatacji góry są znacznie starsze – w 1902 roku na głębokości 60 metrów odkryto stare chodniki i „starożytne narzędzia”, a w okresie międzywojennym – rzymskie monety.
W 1487 roku żupnik chęciński Jan Karaś otrzymał od króla Kazimierz Jagiellończyka zgodę na założenie huty miedzi w pobliskim Polichnie – wówczas po raz pierwszy pojawiła się wzmianka o Miedziance. W lustracji, jaką zlecił Zygmunt III Waza, w 1602 roku pisano, że góra ma bardzo dobry kruszec miedziany, z niemałą ilością srebra. „Lazur przy nim bardzo kosztowny i zielenica bardzo cudna”. Wykonany wówczas szyb odwadniający zawalił się po kilku latach. Z tego powodu trzeba było wstrzymać eksploatację. Na Miedziance właśnie tak to wyglądało – po okresach intensywnego wydobycia ludzie natrafiali na problemy techniczne i rezygnowali z prac.

300 lat później na Miedziance pojawili się dwaj bracia – Stanisław i Bolesław Łaszczyńscy. Stanisław opracował elektrolityczną metodę otrzymywania miedzi bez konieczności kosztownego spalania rudy. Ponadto wynalazł „miedziankit” – tani materiał wybuchowy, który miał zastąpić niedostępny wówczas dynamit. Miedziankit wykorzystywano m.in. w kamieniołomach w Japonii, Rosji, w Ameryce i Afryce Południowej.
W 1915 roku kopalnię zajęli Austriacy. Miejsce odwiedził wówczas arcyksiążę Karol Franciszek Józef, który w 1916 roku został ostatnim cesarzem austriackim. Niestety, Austriacy wydobywali rudę w sposób rabunkowy, dlatego po zakończeniu I wojny światowej Łaszczyńscy musieli dopłacać do interesu – na Miedziance zostało za mało miedzi, aby wydobycie było opłacalne. Dzisiaj można tu oglądać zabezpieczone stalowymi kratami wejścia do szybów. Pod Miedzianką znajduje się około 4 km szybów i sztolni, które nie są udostępnione do zwiedzania.
Idąc dalej żółtym szlakiem trafiamy na nietypowy „sklepik”. Na turystycznym stoliku wystawione są minerały, które można kupić – wystarczy wrzucić do „puszki” odpowiednią kwotę.
Wspinamy się na szczyt. Na Miedziance mamy 3 „wychodnie” skalne, z których rozpościerają się piękne panoramy. Widać stąd przede wszystkim zamek w Chęcinach, Grzywy Korzeczkowskie i Grząby Bolmińskie, ale także inne szczyty. To jeden z najlepszych punków widokowych w całych Górach Świętokrzyskich.
Schodzimy ze szczytu i kierujemy się dalej żółtymi znakami. Tam, gdzie ścieżka staje się bardzo wąska, a po prawej stronie jest stromy „stok”, nieco odważniejsi turyści schodzą ze szlaku, aby podejść do dawnego kamieniołomu. Niedaleko znajdują się zakratowane wejścia do szybów. My trzymamy się szlaku, aż dojdziemy do asfaltu. Tam skręcamy w lewo i docieramy do Muzealnej Izby Górnictwa Kruszcowego. Na dziedzińcu obiektu, przy ekspozycji plenerowej, stoi tablica, dzięki której można „zalogować” swój pobyt na Miedziance.
Uwaga! Miedzianka objęta jest ochroną rezerwatową. Oznacza to, że nie wolno na niej pozyskiwać minerałów – zatem nie wolno tutaj np. kopać czy kuć w skale.
Dodatek do trasy: Muzealna Izba Górnictwa Kruszcowego
To niewielkie muzeum świetnie opowiada o kopalniach na Miedziance. Składa się z czterech sal. W pierwszej uwagę zwraca model gwarka przy pracy, czyli górnika wydobywającego kruszce. W pomieszczeniu znajduje się sporo gablot, w których można obejrzeć m.in. monety wybijane z tutejszej miedzi za króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, fragmenty różnobarwnych skał, narzędzia górnicze, kolekcję lamp używanych w kopalniach czy strój galowy górnika. Stare zdjęcia uświadamiają nam, że kiedyś Miedzianka nie była zarośnięta drzewami i krzewami – był to po prostu zakład przemysłowy. Mamy tu też legendę o Wojtku Miedzianej Stopie, który podczas potopu szwedzkiego wolał zginąć, niż dopuścić do tego, aby wrogowie Polski wydobywali cenną miedź.
W drugiej sali podzielono skały w oparciu o ery w dziejach ziemi – to bardzo ułatwia rozpoznanie, które „skarby” pochodzą z jakiego okresu. Możemy tu podziwiać skamieniałe zwierzęta, m.in. trylobity. Miały one od kilku do 70 cm długości, a ich oczy mogły liczyć nawet 15 000 (!) soczewek zbudowanych z kalcytu. Z kolei koralowce spotykamy w świętokrzyskich skałach liczących ponad pół miliarda lat. Jest też kolekcja amonitów – chyba najbardziej popularnych skamielin. Z nich zbudowane są skały, które powstały w dawnym ciepłym płytkim morzu, jakie w przeszłości geologicznej pokrywało obszar dzisiejszych Gór Świętokrzyskich. W tej części wystawy uświadamiamy sobie, że niektóre skały zbudowane są po prostu z ciał zwierząt żyjących miliony lat temu.
W pomieszczeniu znajduje się też trochę sprzętu technicznego stosowanego w kopalniach w XX wieku, np. centralka telefoniczna. W gablocie przy wyjściu można dostrzec najcenniejszy polski minerał – chryzopraz zwany zielonym złotem. W Polsce występuje tylko na Dolnym Śląsku. Na świecie wydobywany jest w Australii, Rosji, USA, Brazylii, na Madagaskarze, w Republice Południowej Afryki i w Indiach.
W tej samej gablocie wyeksponowano pamiątki związane z „Księgą urwisów” Edmunda Niziurskiego. Przyszły pisarz w dzieciństwie bawił się w tej okolicy z kolegami. Gdy w latach 50. XX wieku dostał propozycję napisania powieści dla młodzieży, postanowił poszukać inspiracji na Kielecczyźnie. Odwiedził wówczas Chęciny, z których dostrzegł Miedziankę. To ona podsunęła mu pomysł na fabułę książki.
Trzecia sala izby muzealnej poświęcona jest dwóm braciom Łaszczyńskim. Starszy, Stanisław, był twórcą pierwszego polskiego patentu (1902 rok) otrzymywania miedzi i cynku metodą elektrolizy. Stworzył z bratem Bolesławem firmę, w której zapoczątkował hydroelektrometalurgię w Polsce. Zginął 5 września 1939 roku w Kielcach, zastrzelony przez Niemców, gdy wstawił się za kobietą prowadzoną na śmierć wraz z mężem, u którego ponoć znaleziono broń.
Historię braci można poznać dzięki komiksowi umieszczonemu na 6 planszach – jest to ułatwienie zwłaszcza dla dzieci.
Ostatnie pomieszczenie poświęcone jest marmurom chęcińskim, czyli skałom wydobywanym w okolicy Miedzianki. To nie są „prawdziwe” marmury – częściej to wapienie i zlepieńce, które – ze względu na żyły innych minerałów – mają niepowtarzalne wzory. W przeszłości wykorzystywane były na posadzki kościelne, do budowy ołtarzy, okładzin na ścianach, ale także do produkcji galanterii codziennego użytku: m.in. serwetników, ramek na zdjęcia i pojemniczków na krem – czyli tego wszystkiego, co dziś wykonane jest głównie z plastiku.
Warsztaty muzealne
Jeśli przyjeżdżacie na Miedziankę grupą minimum 10 osób lub możecie sobie pozwolić na wydatek 100 zł, polecamy wziąć udział w warsztatach geologicznych. Prowadzący je kustosz Izby – dr Grzegorz Pabian – jest – nomen omen – „kopalnią” wiedzy o kopalniach miedziankowskich. Warsztaty polegają na praktycznej nauce rozpoznawania marmurów kieleckich. Skał można dotykać i oglądać pod szkłem powiększającym.
Dzięki warsztatom poznacie piryt – złoto głupców. Zobaczycie „stadia” węglanu miedzi, czyli niebieski azuryt i zielony malachit. Porównacie, jak wyglądają marmury przed i po oszlifowaniu. Zobaczycie różnice między szarym marmurem z Miedzianki a prawie czarnym z Ołowianki. Poznacie także świętokrzyski „salceson”, czyli zlepieniec z Zygmuntówki, z którego zbudowano pierwszą kolumnę Zygmunta w Warszawie. Zobaczycie także legendarną galenę, czyli rudę ołowiu.
Informacje praktyczne
Bilety do Izby kosztują (jesień 2025 roku): 15 zł normalny, 12 zł ulgowy, 10 zł grupowy. Bilet na warsztaty kosztuje 10 zł, ale minimalna liczba uczestników to 10 osób. Muzeum nie ma strony internetowej, ale fanpage na Facebooku oraz opis na stronie gminy Chęciny.
Pamiątki
Jak wspomnieliśmy wcześniej, nie wolno pozyskiwać skał z terenu rezerwatu. Jeśli chcecie kupić lokalne minerały, możecie skorzystać z bezobsługowego „sklepiku” przy żółtym szlaku po zachodniej stronie Miedzianki. Bliźniacze stoisko znajduje się przy Izbie Muzealnej.
Pocztówki, magnesy i inne pamiątki dostępne są w Muzealnej Izbie Górnictwa Kruszcowego. Można tam również wybić własną monetę.






