Korona Gór Świętokrzyskich: Szczytniak
Szczytniak (554 m n.p.m.) jest drugim co do wysokości szczytem Korony Gór Świętokrzyskich i jednocześnie kulminacją Pasma Jeleniowskiego. To góra wyjątkowa: jest jedynym miejscem w Górach Świętokrzyskich, gdzie można „na legalu” przejść się po gołoborzu (nie, wchodzenie na gołoborze na Łysicy nie jest legalne). I ten powód już sam w sobie jest wystarczający, aby odwiedzić ten szczyt.
Jak dojechać
Turyści zmotoryzowani mogą zostawić samochody na małym parkingu niedaleko wejścia na czarny szlak. Lokalizacja parkingu znajduje się tutaj. Osoby podróżujące komunikacją zbiorową mogą dojechać z Ostrowca Świętokrzyskiego autobusem linii 114 (rozkład tutaj), przystanek Nowy Skoszyn kościół.
Warianty trasy
Proponujemy praktycznie jeden wariant trasy + dojście. Jeśli korzystacie z komunikacji zbiorowej i dojeżdżacie do kościoła w Nowym Skoszynie, doliczcie ok. 2 km na dojście na szlak i powrót na przystanek. Poniżej macie podgląd trasy – czeka was ok. 12,5 km spaceru (z ewentualnym błądzeniem i poszukiwaniem ścieżek to co najmniej 13 km) i 260 metrów przewyższeń:

Jeśli jedziecie samochodem, czeka was ok. 11,5 km trasy i ok. 240 metrów przewyższeń. Mapę poglądową spaceru prezentujemy poniżej i tutaj.


Opis trasy
Zbliżając się do północnych stoków Pasma Jeleniowskiego, po prawej stronie mamy świetną panoramę Łyśca ze Świętym Krzyżem. Od wschodniej strony góra widoczna jest jako „stożek”.
Startujemy z niewielkiego parkingu niedaleko Schroniska św. Brata Alberta. Idziemy czarnym szlakiem, początkowo 180 metrów asfaltem, a potem wchodzimy w las.
Czarny szlak, którym wędrujemy, prowadzi od Piórkowa do Nowej Słupi, m.in. przez Chełmową Górę będącą częścią Świętokrzyskiego Parku Narodowego. W 2016 roku nadano mu imię Jerzego Kapuścińskiego (1939-2011). Patron szlaku był przewodnikiem, krajoznawcą i przyrodnikiem, wieloletnim działaczem Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Ze względu na gawędziarski sposób opowiadania nazywany był Sabałą Gór Świętokrzyskich.
Rezerwat Szczytniak
Po niespełna 2 kilometrach docieramy do geologiczno-leśnego rezerwatu Szczytniak. Chroni on zachodnią część gołoborza zbudowanego z twardych piaskowców kwarcytowych pochodzących z okresu kambru (ok. 539 – ok. 485 mln lat temu). Gołoborze na Szczytniaku jest niewielkie i stopniowo się kurczy, gdyż ulega ekspansji roślin – karłowatych brzóz, jarzębin i buków. Głazy porośnięte są kępami mchów. Oprócz gołoborza rezerwat ochrania fragment lasu o charakterze naturalnym – z dominującym gatunkiem buka oraz domieszką klonów, dębów, grabów i jodeł.
Jak powstało gołoborze?
Dawno temu na terenie obecnych Gór Świętokrzyskich znajdowało się płytkie morze. Na jego dnie gromadziły się ogromne ilości piasku, przynoszone przez rzeki z lądów. Ten piasek składał się głównie z drobinek kwarcu – bardzo trwałego minerału. Z czasem kolejne warstwy piasku były przykrywane przez nowe osady. Rosnący nacisk tych warstw i cementujące minerały sprawiły, że piasek został „sklejony” w twardą skałę – piaskowiec.
W późniejszym czasie piaskowce zostały poddane naciskowi spowodowanemu ruchem płyt tektonicznych i fałdowaniem skorupy ziemskiej. Temperatura i ciśnienie nie były zbyt wysokie, więc piaskowiec został tylko częściowo „przemieniony” w kwarcyt. Można to porównać do pieczenia ciasta: kwarcyty górnokambryjskie to ciasto, które ledwo się upiekło i w środku jeszcze trochę przypomina surowe składniki.
Po przejściu przez gołoborze idziemy w kierunku szczytu. Tam dołączają czerwone znaki Głównego Szlaku Świętokrzyskiego, prowadzącego z Kuźniaków do Gołoszyc. Szlaki biegną razem przez niecałe pół kilometra.
Po drodze mijamy miejsce pamięci narodowej związane z najsłynniejszym partyzantem Gór Świętokrzyskich – Janem Piwnikiem „Ponurym”. Według opisu z tabliczki, 11 listopada 1943 roku miała tu miejsce ostatnia koncentracja jego oddziałów. Najpierw odbyła się defilada żołnierzy, a potem msza z płomiennym kazaniem księdza Jaskulskiego. Znawcy tematu twierdzą jednak, że wydarzenie miało miejsce gdzie indziej i że tabliczka wprowadza w błąd.
Gdy znaki szlaków się rozchodzą, opuszczamy czarny szlak i idziemy dalej Głównym Szlakiem Świętokrzyskim. Ponad kilometr dalej mijamy rezerwat Małe Gołoborze. Chroni on grzbiet góry Chocimowskiej, zbocza Pasma Jeleniowskiego i dolinę okresowo zanikającego potoku. Jest tam również niewielkie gołoborze, jednak nie jest dostępne dla turystów. Rośnie tu naturalny drzewostan z okazałymi egzemplarzami buka i jodły w wieku ok. 150 lat.
W stronę Góry Witosławskiej
Po minięciu rezerwatu idziemy za czerwonymi znakami jeszcze ok. 350 metrów. W pewnym momencie schodzimy ze szlaku – tu należy bardzo pilnować map, aby nie przeoczyć mniejszych dróżek, które poprowadzą nas ścieżkami MTB. Kilka razy przetniemy ścieżkę MTB o nazwie Świętowit. Są tu także m.in. ścieżki „Licho”, „Trzygłów” i „Świst”. Skąd te „słowiańskie” nazwy? Ano stąd, że niedaleko znajduje się owiana legendami kaplica.
Na szczyt Góry Witosławskiej docieramy po około kilometrze marszu, a po kolejnych 600 metrach dochodzimy do kaplicy Zesłania Ducha Świętego.
Kaplica na Witosławskiej Górze
Jesteśmy prawdopodobnie w ostatnim miejscu, w którym jeszcze w XIX wieku odprawiano obrzędy związane z Zielonymi Świątkami według rytu rodzimowierczego, czyli tzw. „pogańskie”. Wcześniej, bo na początku XVIII wieku, gdy na terenach Polski szalała zaraza, pewien były zakonnik, Antoni Jaczewicz, ogłosił się uzdrowicielem i zamieszkał w okolicy kaplicy. Przekonał do siebie miejscową ludność. Twierdził, że inne kościoły nie mają racji bytu, czym mocno rozeźlił m.in. biskupa krakowskiego.
Antoni Jaczewicz zgromadził liczne bogactwa, ofiarowane mu przez pielgrzymów, dzięki czemu był w stanie utrzymać małą armię. Gdy biskup krakowski próbował go zbrojnie „utemperować”, Jaczewicza wsparła miejscowa ludność. Ostatecznie jednak szarlatan został pochwycony i uwięziony. Jaczewicz zgromadził ponoć pokaźne skarby – być może to właśnie ich część odnalazła w 2024 roku Świętokrzyska Grupa Eksporacyjna.
Zejście spod kaplicy jest zaskakująco strome. Na trasie umieszczono kilka ławeczek, na których można odpocząć. Po zejściu z Góry Witosławskiej skręcamy w lewo. Widzimy figurę Jezusa z Krzyżem, a potem początkowe / końcowe punkty tras MTB. Można tu dojechać samochodem i zorganizować ognisko. Kierujemy się na zachód leśnymi ścieżkami, mijając po drodze samotny dom w lesie. Uwaga! W punkcie oznaczonym na mapie nr 6 trzeba uważać – można niechcący przeoczyć skręt w lewo do lasu.
Pod koniec spaceru mamy widok na Chełmową Górę i świętokrzyskie „pasiaki”.
Dodatek do trasy: Muzeum Geodezji i Kartografii w Opatowie
Większość turystów przyjeżdża do Opatowa przejść się Podziemną Trasą Turystyczną lub zobaczyć zabytkową kolegiatę. My proponujemy mniej znany obiekt – Muzeum Geodezji i Kartografii. To świetna kolekcja obejmująca unikatowe mapy, dawne instrumenty pomiarowe, stare zdjęcia i dokumenty. Zebrane eksponaty pokazują, jak przez wieki człowiek poznawał i opisywał przestrzeń wokół siebie.
Instytucja mieści się w budynku sprzed 200 lat, który w przeszłości służył m.in. jako biuro gubernatora miasta czy mieszkanie dla lekarzy z pobliskiego szpitala. Dziś jest to Dom Muzealny. Oprócz Muzeum Geodezji i Kartografii znajduje się tu Muzeum Ziemi Opatowskiej. Prezentowane na wystawie obiekty ukazują, że bez dorobku wielu pokoleń geodetów i kartografów niemożliwe by było przejście do nowoczesnych metod wykorzystujących technologię cyfrową, pomiary laserowe, lotnicze i satelitarne.
Szczegółowo Muzeum opisujemy tutaj. Obiekt jest nieczynny w weekendy, choć można prosić o otwarcie przy większej liczbie osób. Telefon: +48 507 737 750.






